Zawsze zastanawiałem się jak to jest. Podobno gra się dla przyjemności. Wiem, że każdy przyjemność odczuwa inaczej, ale…  Po głowie zawsze mi chodziło JAK MOŻNA GRAĆ W SOULSY?! Po próbie zagrania w Dark Souls na PS3 szybko skończyłem swoją przygodę związaną z nimi. Po jakimś czasie wyszła kolejna gra od FROM SOFTWARE – Bloodborne. Jako ex na PS pomyślałem, że trzeba spróbować. Jak myślicie- z jakim skutkiem? Tak – 2 godziny i na stałe wyrzuciłem go z dysku konsoli. W końcu gra ma dawać przyjemność i odprężenie. W 2017 na długo zapomniałem o grach typu Souls Like. Beztroskie granie raczyło mnie przez 3 lata. Wiele świetnych tytułów i wiele godzin spędzonych przed PlayStation, Nintendo i Xboxie. Pewnego dnia pojawiła się gra: Sekiro Shadows Die Twice, od mojego „ukochanego” studia FROM SOFTWARE. Pomyślałem: „o nie, kolejny raz się nie nabiorę” Nabrałem – w końcu opisuje wam jego recenzje 🙂 

Po krótkim wstępie możemy przejść do samej gry. Po tym jak została GOTY 2019 wiedziałem, że muszę w nią zagrać (w końcu czymś musiała zaskoczyć). I tak – zaskoczyła świetną mechaniką. Niby to samo, a jednak! 

Jakież było moje zdziwienie, że w odróżnieniu od przemyślanych ataków w Bloodborne tu pojawiła się również przemyślana mechanika obrony (parowanie).

Fabuła tak samo „prostolinijna” jak w każdych soulsach. Namiastka historii na początek i wkraczasz do świata, gdzie na każdym kroku czeka smierć i zaczynamy od ostatniego checkpointu. Fabuła opowiada o samuraju, który miał za wszelką cenę chronić swojego Pana, ale jak się pewnie domyślacie – nasz Pan został pojmany. Już na samym początku walczymy z wrogim generałem, który odcina nam dłoń i cut scena znika. 

Tak właśnie zaczyna się gra: 

Budzimy się w zaprzyjaźnionej lokacji, gdzie zawlókł nas jeden z bohaterów, u którego będziemy uczyć się umiejętności, oraz ulepszać swoją protezę (tak, dziadyga zaopatrzy nas w protezę, która będzie przenosić nowe bronię, kapelusz, który będzie działał jak tarcza oraz pióra potrzebne do szybszej ucieczki, ale główna jej rola to możliwość łapania się fragmentów drzew, dachów oraz fundamentów).

Tak przygotowani wyruszamy na zemstę i odbicie naszego Pana. 

Lokacji nie jest dużo, ale są bardzo przemyślane oraz połączone. 

Możemy znajdować skróty, inne możliwości dostania się do danego obiektu bądź mapy. 

Gra łatwa nie jest, trudno jest się nauczyć perfekcyjnie parować, atakować i nie ginąć przy okazji. 

Sekiro oferuje nam możliwość walki z opcjonalnymi bossami oraz głównymi bossami, ale… żeby łatwo nie było główni oponenci dzielą się na żywych jak i umarłych, do każdego trzeba dobrać odpowiednią taktykę. 

Jednych lepiej atakować, ale niektórych lepiej zmęczyć i wtedy zadać jeden, potężny cios. 

Ułatwieniem jest również to, że podczas walki możemy się wskrzesić i ponownie spróbować wygrać starcie. Gra jest skierowana praktycznie na akcje. Nie uświadczymy tam zagadek – idziemy przed siebie zabijając WSZYSTKO. 

Gra jest naprawdę ciekawa, choć trudna, grafika jest na dobrym poziomie, a sama gra nie zawiera wiele bugów (jak w przypadku chociażby Days Gone).

Grałem, grałem, aż nagle doszedłem do miejsca, gdzie posiedziałem dłużej, ale wcale nie z wyboru 😀 To właśnie urok Soulsów, zrozumiałem o co chodzi tak naprawdę w grach tego typu. Chodzi o radość, która nam towarzyszy po zabiciu bossa i możliwości przejścia dalej (Pani Motyl zatrzymała mnie na 3 godziny, ale radość ogromna!).

Mimo wszystko, gra przyjemnie uczy nas pokonywać kolejne bariery, ale również pomaga nam się w miły sposób przyzwyczaić, że smierć to tylko kolejna próba, po której przyjdzie coś innego, ciekawszego i trudniejszego. 

W grze możemy znaleźć różnych NPC, u których możemy kupić rzeczy potrzebne do pokonywania bossów (Boskie Konfetti – bez niego nie jesteśmy w stanie zabić duchów), oraz do zwiększania naszej tykwy (zakupione, bądź znalezione na mapie nasiona powiększają naszą tykwę, dzięki której możemy więcej razy się uleczyć) i oczywiście kupna rzeczy takich jak proch, które są potrzebne między innymi do oślepiania wroga, przeróżne zapiski oraz sakwy (dzięki sakwom nie tracimy pieniędzy podczas śmierci).

U niektórych NPC płaci się inną waluta niż pieniądz, są tacy, u których kupisz ulepszenia za np. Łuski Karpia (polecam zwracać na nie uwagę w wodach i jak tylko się pojawi proponuje go pokonać. Nie są agresywne, ale płochliwe).

Osobiście bardzo polecam Sekiro, trzeba dać mu szansę, a on odwdzięczy się świetnym gameplayem, oraz fabułą pełną akcji. 

Nauczy nas, że przy takiego typu grze możemy się świetnie bawić pomimo setnej śmierci w przeciągu półtorej godziny. 

Recenzja nie opowiada wszystkich smaczków oraz przedmiotów, chcemy abyście sami to odkryli i odczuli z tego satysfakcję! 🙂


GameFreakMagazine

Gracz od 6 roku życia, zaczynając od przysłowiowego Pegasusa, PSX - kończąc na XOX, PS4 oraz Switchu :) Gry to część mojego życia, czyli jakieś 19 lat :D

1 Komentarz

PCXGamer · 2 listopada, 2020 o 5:10 pm

Trudna gra. Zrezygnowałem po pul godzinie grania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll Up